Przedszkole Miejskie nr 29
"Kasztanowa Kraina"
w Gorzowie Wielkopolskim
 
jesteś tu: strona główna    
szukaj:
Powiadom znajomego
Jeżeli znasz kogoś, kogo może zainteresować ta strona, powiadom go o niej.

Twoje imię/nazwisko/pseudonim



Adres e-mail znajomego



 
 

Kilka przykładów:

Joasia często wpadała w złość i biła mamę, gdy ta zrobiła coś, co nie podobało się dziewczynce. Mama, po wyczerpaniu różnych sposobów służących opanowaniu agresji córki, też ją biła.

Andrzej zaczynał przeraźliwie płakać, gdy mama odmawiała kupna jajka z niespodzianką, samochodzika, a w domu wyłączała telewizor.

Krzyś nie chodził do przedszkola, ponieważ nie chciał opuścić domu , w którym pracował tata. Nie dał się ubrać, nie korzystał ze spacerów, odrzucał towarzystwo mamy i starszej siostry. Najlepiej czuł się na kolanach taty, a gdy ten był zajęty siedział pod drzwiami i płakał.

Oczywiście trudne dla obu stron zachowania pojawiały się na początku sporadycznie , ale z czasem tak się nasiliły, że zaczęły uniemożliwiać pozytywne obcowanie w rodzinie. Nasuwa się pytanie, dlaczego nastąpiło odwrócenie ról i dziecko decyduje, co i jak będzie robić. Odpowiedź może być zaskakująca.

Joasia może bezkarnie bić mamę, bo wcześniakowi cudem uratowanemu, jedynaczce wiele wybaczano i nie stawiano żadnych ograniczeń.

Andrzejek, kiedy zaczynał płakać, wywoływał u mamy taki popłoch i poczucie wstydu, że dla świętego spokoju dostawał to, co chciał.

Tata Krzysia przyznał, że dopiero po narodzinach syna tak naprawdę poczuł się ojcem. Spędzał dużo czasu z chłopcem wyraźnie go faworyzując. Teraz, gdy czas na rozpoczęcie życia w społeczności przedszkolaków, syn nie chce się rozstać z tatą. Protestuje z taką siłą, że rodzice zrezygnowali z przedszkola, a ostatnio wycofali się też ze spacerów.

Podobne sytuacje zdarzają się wtedy, gdy rodzi się dziecko u starszych rodziców i zaczyna być „oczkiem w głowie,” jest niejadkiem, chorowitym niemowlakiem, albo z powodu przepukliny lekarze zalecają ograniczanie płaczu.

Dzieci bardzo szybko wyczuwają, na jakie zachowania wobec dorosłego mogą sobie pozwolić. Jeśli napady afektywnego bezdechu (t.zw. zanoszenie się) wywołują paniczny lęk rodziców, to starają się oni chronić dziecko przed zdenerwowaniem, płaczem, stresem.. Zaspokajają potrzeby malucha tak szybko jak się da i najlepiej jak potrafią. Około 3-4 roku życia rozszerzają się kontakty społeczne, rośnie ciekawość poznawcza ale i wymagania młodego człowieka. Rodzice zaczynają tracić cierpliwość, są bezsilni wobec eskalacji potrzeb, które nie tak łatwo zaspokoić. Włącza się rodzina, znajomi, przechodnie na ulicy i radzą jak poskromić nieznośnego uparciucha. Jedni proponują przeczekać, inni spuścić porządne lanie, jeszcze inni dziwią się niewydolności wychowawczej rodziców i ostro ich krytykują.

Zagubieni, przerażeni, często ośmieszani, a przede wszystkim bezradni rodzice nie rozumieją zaistniałej sytuacji, często szukają winy w sobie, współmałżonku, dziecku. To ostatnie też źle się czuje, bo potrzebuje silnych, pewnych siebie i kompetentnych dorosłych w swoim otoczeniu. Musi mieć stawiane wyraźne granice dotyczące tego, co wolno, a czego nie wolno oraz prawo do przeżywania złości, gniewu, odreagowania napięć za pomocą płaczu. Prawo do wyrażania uczuć nie może przekładać się na manipulowania uczuciami w celu podporządkowania sobie osób bliskich.

Co może zrobić rodzic, aby nie dać się tyranizować swojemu potomkowi ?

Trzeba to wyzwanie podjąć teraz, gdy maluch ma kilka lat, bo im starszy tym trudniej będzie jemu i z nim. Przede wszystkim, jeśli to możliwe, można skorzystać z pomocy psychologa.
A jeśli chcecie państwo spróbować poradzić sobie sami, to warto zastanowić się, w którym momencie moje dziecko manipuluje mną.
- kiedy robię coś dla świętego spokoju, albo ulegam, żeby spokój mieli inni,
- kKiedy nie mogę wytrzymać z moim dzieckiem, bo ono płacze z byle powodu, bije innych albo siebie, niszczy w napadzie agresji zabawki, sprzęty, a ja matka, ojciec jestem bezradny.

Możecie poczuć się silni, jeśli zdobędziecie się na akt spokoju ( zamiast lęku i złości ) i pozwolicie płakać dziecku tak długo jak to potrzebne ( bez tłumaczeń, komentarzy, odwracania uwagi ). A gdy wpadnie w niepohamowaną złość – przytrzymać mocno, aby nie robiło krzywdy sobie i innym. Takie działanie to pomoc, a nie przemoc. Wasze dziecko poczuje, że Wy Rodzice wiecie co zrobić, gdy syn lub córka nie wie co się z nim dzieje. Dla mamy, taty taki seans będzie lekcją wiary we własne siły, cierpliwości i miłości. Zostaną przywrócone zdrowe proporcje między małym dzieckiem i odpowiedzialnym za jego rozwój i zachowanie dorosłym.

Maria J. Bielecka - psycholog